Źle dzisiaj spałam. Pół nocy prowadziłam polemikę z sąsiadem, który zdenerwował mnie tak, jak nie zdenerwowałam się już dawno. Pomijam oczywiście nerwy fundowane przez byłego męża, ponieważ to już jest standard, do którego chyba powinnam przywyknąć. Może ja faktycznie nie nadaję się do życia w grupie, jestem chyba zbyt wrażliwa. Karolina mi powiedziała, że niepotrzebnie biorę wszystko do siebie, nastawiam się na „nie” i że stąd wynikają moje nerwy. Ona mówi, że po niej takie rzeczy by spłynęły. A ja co? Ja, tradycyjnie, czuję się winna. Kolejny raz ukłony w stronę kochanej mamusi. Pewnie, że można znaleźć kompromis, tylko dlaczego on nawet nie spróbował ze mną porozmawiać? Zrobił co było dla niego wygodne, nie patrząc zupełnie na mnie i jeszcze wyzywa mnie od egoistek.
Rozsądek podpowiadał jej, by uciąć tą wymianę zdań, zanim zabrną w niej zbyt daleko. To podpowiadał rozsądek. A jej ciekawska, zaczepna i tak naprawdę frywolna natura kazała jej kontynuować dialog. Podobało jej się to tym bardziej, iż okazało się, że i w tym temacie są zgodni… Przynajmniej teoretycznie, ale przecież tu o nic więcej nie chodzi. Są przecież kolegami z pracy, on ma swoje życie osobiste (ona też miewa), więc nie ma się czego obawiać. Galopującą wyobraźnię można powstrzymać zanim przejmie kontrolę nad umysłem, który zacznie sterować działaniami. Są dorośli, profesjonalni i odpowiedzialni. Taki wewnętrzny dialog prowadziła Jadwiga. Oprócz tego prowadziła dialog z Albertem.
Jadwiga była w swoim żywiole, gdyż i bez pomocy drinków uwielbiała tego typu klimaty i potrafiła rozbawić towarzystwo. W pewnym momencie któraś z dziewczyn, prawdopodobnie Izabela stwierdziła, że szkoda, iż nikt im nie zatańczy. Jadwiga pod nosem rzuciła, że przecież nic straconego, poza tym mogą poradzić sobie we własnym gronie. Dziewczyny podłapały temat i wręcz wypchnęły na podest pomysłodawczynię. Mimo nieco zmąconej promilami krwi Jadwiga i tak była lekko skrępowana sytuacją, ale cóż – wyjścia już nie miała. Zamówiła piosenkę „Sctricly physical” grupy Monrose. To bardzo zmysłowy kawałek w jej odczuciu. Początkowo ruchy Jadwigi były dość, można powiedzieć, sztywne, szybciutko jednak poddała się muzyce i nastrojowi, a także zachętom koleżanek i wczuła się w rolę tancerki.
Współczuję Ci, naprawdę. Nie wiem dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe. Jedni mają wspaniale, a inni przeżywają dramaty. Wiesz co, nawet nie wiem czy ja mam tak naprawdę gorzej od Ciebie. Mam dzieciaki i one nie będą miały ojca na stałe - to fakt. Też byłam naiwna jak nastolatka. Ale jakim szczęśliwym zbiegiem okoliczności mam rozdzielność finansową i on nie może (mam nadzieję) mnie wyrolować finansowo. Także obie pewnie mamy podobnie bez sensu i niezbyt ciekawie. Może jeszcze się kiedyś wszystko ułoży pomyślnie dla nas. Ja jestem po wizycie u adwokatki - ma dzisiaj złożyć pozew a sądzie. Wczoraj była awantura, ze nie będzie karmił mojej świnki morskiej. Dzisiaj sąsiadka powiedziała, że wczoraj nie widziała psa.