• Granie

    25 września 2009 / Arty

    Międzygalaktyczny Mors zdaje sobie sprawę, że męskie byty są bardziej atrakcyjne dla żeńskich, gdy mają talenty muzyczne i śpiewają czy grają na czymkolwiek. Gdy odkrył tą prawdę (jedną z Ukrytych) zaczął się głodzić, aby mu kiszki marsza grały. Szybko się zorientował, że nie jest to najlepszy pomysł i zaczął do tej, złej niestety, gry robić dobrą minę. Potem próbował gry na giełdzie, jednak bez spektakularnych sukcesów.

    Jeśli chodzi o Galaktycznego Tyrana, to Mors lubi grać mu na nosie, czym gra mu na nerwach. Mimo to Tyran często tańczy tak, jak mu Mors zagra. W stosunku do mnie Mors gra w otwarte karty, choć nieraz miewam wrażenie, że w pewnych kwestiach gra na zwłokę (dlatego pewnie Mors śnił mi się w akcji na cmentarzu).

    Ta mroczna nieco historia układa się w pewną całość – sam mi kiedyś powiedział, że gra jest warta świeczki… Dlatego po prostu wolę nie wnikać w temat zbyt głęboko. Mój przyjaciel uwielbia grać pierwsze skrzypce i ja staram się pomagać mu w tym, by miał zawsze dobrze nastrojony instrument.