Śniło mi się, że zostałam zamordowana przy użyciu noża. A było to tak: mieszkaliśmy w dziesięciopiętrowym wieżowcu w pobliżu lasu. Nasze dzieci wyszły na podwórko ze swoimi przyjaciółmi. Ja byłam zdaje się w sklepie i gdy z niego wróciłam do domu, zauważyłam zwłoki męża w korytarzu. Zdałam sobie sprawę, że morderca wciąż jest w naszym mieszkaniu i jedyną myślą, która kołatała mi się po głowie była prośba do Najwyższego, by dzieci pozostały na dworze jak najdłużej. Wypadki potoczyły się szybko, oprawca dopadł mnie i wbił mi nóż w to miękkie miejsce pomiędzy szyją a klatką piersiową. Nie bolało, czułam tylko, że wokół mnie robi się coraz cieplej i ciszej. I tak skończył się ten sen.
To nie był jedyny sen o mojej śmierci. Innym razem śniło mi się, że ktoś śmiertelnie postrzelił mnie w skroń. A ostatnio we śnie uciekałam przed koleżanką z pracy, która porwawszy mnie zaprowadziła do swojej profesjonalnie przygotowanej rzeźni, w której pozbawiała życia swoje ofiary. Przed egzekucjami kazała ofiarom układać się na workach, by uniknąć nadmiernego rozbryzgiwania się krwi.
-
Sny, pochodzenie i znaczenie
25 maja 2009 / Arty